Quake Live - Recenzja wersji beta
Gdy po raz pierwszy zetknąłem się z Quake Live, sądziłem, że będzie to gra przełomowa, która odmieni całe oblicze Quake'a i wywróci do góry nogami świetną serię gier. Moje pierwsze zetknięcie z grą - lekki szok. Bo - nie ma co ukrywać - spodziewałem się jakiegoś wielkiego przełomu, a tu nagle staje mi przed oczami lekko podrasowany Quake 3... Jednakże po głębszym zatopieniu się w świecie Quake Live dostałem to, czego do końca nie zasmakowałem w Quake 3: Arena - totalną rozwałkę i dynamikę.
Przed rozpoczęciem właściwej gry, ściągany zostaje maleńki plik z równie niewielką misją treningową, a w czasie jej przechodzenia - właściwa gra (ot tak, byśmy się nie nudzili). Trening ów z pewnością nie pomoże w niczym starym graczom, którzy nabyli doświadczenie w Quake 3 - ci nie mają nawet po co go odpalać. Większość zasad gry została nie zmieniona, sama rozgrywka jest bliźniaczo podobna do tej z 'Areny', jakby id Software żywcem przeniosło PC-owy hit do przeglądarek. Widać nieliczne zmiany w oprawie audio-wizualnej, które dopiero po dłuższym obcowaniu z grą stają się widoczne. Nie będę jednak zdradzał wszystkich tajemnic na początku - te w dalszej części recenzji. A więc lecimy od początku...
Przez misję treningową poprowadzi nas niewiasta o imieniu Crash. Uczymy się wszystkiego po kolei - jak się poruszać, do czego służą poszczególne bronie, pancerze i inne tego rodzaju lewitujące nad ziemią itemy. Następnie, po wykonaniu poprawnie wszystkich czynności, zaczynamy z naszą prekursorką walke 1v1. Zapominamy wtedy więc o różnicy płci i walczymy z kobitką, jak z równym. Niestety - kobieta w walce radzi sobie dość słabo, tudzież nie oddaje nawet w 1/1000 poziomu na prawdziwych serwerach. Tam zaczyna się naprawdę coś dziać...
Gdy większość plików się pobierze, ukazuje się przed nami ogromna lista serwerów gier. Mimo, że testuję betę gry, bez przerwy (24/7) możemy znaleźć kilka wolnych serwerów, na których możemy pograć. Z pewnością po ukazaniu się prawowitej wersji Quake Live liczba serwerów diametralnie się zmieni, choć i tak już w tej chwili jest ich - delikatnie mówiąc - za dużo. Jest to bardzo duży atut QL - już po becie widać, że o nudzie w tej grze nie ma nawet mowy.
Zaczynamy już tą prawidłową grę. Do wyboru mamy kilkadzisiąt postaci, jednak różnią one się od siebie jedynie wyglądem. Nie czuć żadnej różnicy w sterowności, itp. Możemy grać na dwa sposoby. Gra w okienku, to dobre rozwiązanie dla tych, którzy lubią jednocześnie grać i korzystać z komunikatorów, ekran duży zaś, jest to propozycja dla poważnych (a jakże!) graczy, którzy chcą w pełni zatopić się w tym demologicznym świecie totalnego chaosu. Dodatkowo pzed startem rundy możemy pozmieniać kilka opcji, m.in wybrać innego skina postaci, a także zmienić drużynę.
W rozgrywkach 'online' przydaje się często doświadczenie nabyte w Quake 3: Arena, gdyż obie te gry oparte są na tym samym systemie walki. Jedno z największych felerów, co widoczne od razu po połączeniu się z serwerem, to poziom graczy. Jest oszołamiająco dobry. Nie ma w tym nic dziwnego - klucze do beta testowania gry dostali w pierwszej kolejności gracze z czołowych klanów. W efekcie czego taka gra z mistrzami lekko irytuje, ale i daje pewną dozę samozaparcia, wyegzekfowując tym samym na nas chęć do daleszego udoskonalania swych umiejętności poprzez długogodzinne sesje.
Sama gra, w stosunku do Q3, niemal nic się nie zmieniła. To wciąż ta sama, dobra (lecz darmowa) rozrywka. W grze jest to samo, co w Q3, czyli dużo skakania, akcji, teleportów, odbierania sobie flag, itp. plus jeszcze nieco więcej dynamiki rozgrywki (szczególnie czuć to na serwerach gromadzących tych najlepszych graczy) oraz klimat totalnej rozwałki, który czuć w Quake Live w każdym miejscu (i czasie) na mapie. Nie ma tu co liczyć na fragi w stylu "15 kills 0 deaths", bo ta gra po prostu nam na to nie pozwala.
Od strony audio-wizualnej również cudów nie ma - gra wygląda niemalże tak samo. Rzecz jasna są widoczne niektóre różnice (jak np. dość realistyczny cień, czy też odblask światła, a także ciekawy efekt piasku), ale gdybym przedstawił Wam screeny z obydwu gier, mało którzy odróżniliby Quake 3, od recenzowanego QL. Jeśli chodzi o strefę audio, to również... nie specjalnie się coś zmieniło. Są odgłosy 'tupania', ale stosunkowo rzadko je słychać ze względu na ciągłą pracę różnego rodzaju broni i muzykę w tle.
Jeżeli miałbym się pobawić w prognostyka i powróżyć o żywotności gry, z pewnością Quake Live rządziłby wśród sieciowych shooterów. Ta gra jest skazana na sukces! Społeczność gry stale rośnie, pojawiają się nowi beta-testerzy. Nie śmiem wątpić, że gra w dniu premiery będzie już tak zreklamowana, że równocześnie z tym dniem będziemy mieli do czynienia z przeogromną społecznoścą graczy-zapaleńców. A że wymagania sprzętowe gry (dzięki optymalizacji) są jeszcze mniejsze, niż te w Quake 3, to kto się na to nie skusi?
Reasumując mój tekst: Quake Live jest wielkim zjawiskiem. Szkoda jednak, że twórcy dokonali właściwie autoplagiatu własnej gry. Spodziewałem się choć kilku ciekawych pomysłów i rozwiązań, które mogłyby poróżnić QL od Quake 3. Niemniej jest to gra warta zarwania nocy, poziom jest wysokii, akcja jest tak szybka, że daje to niezmierną frajdę, a sama gra, bez zbędnych ozdobników, jest cholernie grywalna. Dodając do tego jeszcze to, że każdy będzie mógł założyć sobie darmowe konto (czyt. grać za free) gra zyskuje u mnie bardzo dobrą opinię. Oceny jako takiej nie wystawiam, ponieważ na to jest jeszcze czas. Autorzy mogą jeszcze wprowadzić kilka zmian, niektóre mogą być bardzo znaczące dla tej gry. Ale póki co: jest naprawdę na co czekać!
Już jest OK.: Szybka akcja, świetna dynamika rozgrywki, niskie wymagania sprzętowe
Jeszcze nie OK.: Za mało zmian w stosunku do Q3
Gracjan 'Vatterbee' Cuper